Skip to main content

Pot, gościnność i ból: The Tour Divide

W czerwcu 2025 roku Josh Reid był jednym z około 250 uczestników kultowego wyścigu Tour Divide, czyli 2700-milowego wyścigu w terenie, który prowadził zawodników z południowej Kanady do granicy między Stanami Zjednoczonymi a Meksykiem. Trasa wyścigu biegnie wzdłuż Wododziału kontynentalnego Ameryki, grzbietu Gór Skalistych, który oddziela zlewiska Oceanu Atlantyckiego i Pacyfiku. Oto jego relacja z tego doświadczenia, opowiedziana jego własnymi słowami.

Tour Divide jest określany jako wyścig, ale nie ma oficjalnego organizatora ani opłaty startowej. Nie ma ekipy wsparcia ani taśmy na mecie. To tylko Ty przeciwko cyfrowemu samochodowi technicznemu. Ta poruszająca się kropka na mapie nie śpi; jedzie w niezmiennym tempie, które ma zakończyć się po 25 dniach wirtualnej jazdy. Kropka nie doświadcza Ameryki, którą my doświadczamy: Ameryki brudu, gór i potu; gościnności, bólu i zabójczych widoków, towarzystwa, radości i fast foodów.

Dla rowerzystów pokonujących dystanse ultra Tour Divide jest najbardziej kultowym wydarzeniem na świecie, z którym każdy rowerzysta powinien się zmierzyć przynajmniej raz w życiu. Niektórzy masochiści robią to więcej niż raz. Wielu rezygnuje w połowie drogi i czuje się zmuszonych spróbować ponownie. Inni robią to na rowerach jednobiegowych lub – pozdrowienia dla Johna i Miry – z psem w koszyku na bagażniku.

Gravel cyclists at the border during Tour Divide event.

Tegoroczną imprezę ukończyłem w 21 dni, 16 godzin i 31 minut, pokonując dziennie taki sam dystans jak około siedmiu innych uczestników.

Do moteli docieraliśmy mniej więcej w tym samym czasie i często dzieliliśmy pokoje. A jak nie było miejsc noclegowych, rozkładaliśmy śpiwory i worki biwakowe w tym samym miejscu. Spaliśmy też w osłoniętych dołach w ziemi, znanych rowerzystom jako „Montana Hiltons”, albo w urzędach pocztowych, które w małych wiejskich miasteczkach są otwarte przez całą dobę, co jest super. Niektóre z tych budynków z zamykanymi skrzynkami miały nawet na zewnątrz tabliczki z napisem „przyjazne rowerzystom”, podobnie jak wiele rancz, farm i małych lokalnych sklepików, które mijaliśmy.

Z powodu burzy cieszyłem się, że mogłem przespać się kilka godzin w urzędzie pocztowym w Como w Kolorado, a inny urząd pocztowy w Nowym Meksyku był bezpieczną przystanią przed skorpionami i grzechotnikami.

Tour Divide jak każdy wyścig ultra to oczywiście konkurs jedzenia. Bardzo ważne jest dobre odżywianie się, nawet jeśli jedyne dostępne jedzenie to hamburgery, frytki i krążki cebulowe. Ale to także ciągłe spotkania z dziką przyrodą, od typowych zwierząt, takich jak małe zające i wiewiórki, po dzikie konie, wilki i pumy. Większość rowerzystów nosi ze sobą spray na niedźwiedzie, ponieważ zdarzało się, że rowerzyści byli atakowani w nocy przez niedźwiedzie grizzly ma trasie wyścigu. Na szczęście były to rzadkie przypadki.

Cyclist riding across desert, mountain terrain in North America.

Ta trudna i wymagająca trasa biegnie od kanadyjskiego Banff do Antelope Wells w stanie Nowy Meksyk, na granicy amerykańsko-meksykańskiej. Trasa przebiega przez prowincje Alberta i Kolumbia Brytyjska, a następnie stany Montana, Idaho, Wyoming, Kolorado i wreszcie Nowy Meksyk. Zła pogoda jest zazwyczaj jednym z wyzwań podczas tego wyścigu, ale dzięki szczęściu, a nie zaplanowaniu, nasza ekipa, która jechała blisko siebie, uniknęła najgorszych burz i pokonała strome odcinki, na których trzeba było prowadzić rowery, w stosunkowo komfortowych warunkach.

Some days we’d ride for 18 hours, completing just shy of 200 miles between sleeps, but most were 120-mile days. The final push to the finish took 42 hours to cover 300 miles. I had a one-hour nap in that stretch, shorter than some people's cafe stops.

I rode the route on a Giant Revolt X Advanced Pro. The suspension fork preserved my sanity on some of the technical singletrack and smoothed out some of the washboard roads—those corrugated ripples are pure evil.

Gravel bike sitting alongside trail.

In my 78-minute film of the trip, I don’t explain how soul-destroying those washboard sections can be. Instead, I explore why the Tour Divide remains the primary objective of almost every ultra-distance cyclist.