Podsumowanie Tour de France w wykonaniu Team BikeExchange-Jayco

poniedziałek, 25 lipca 2022

Drużyny i zawodnicy

Team BikeExchange-Jayco w dobrym stylu zakończył tegoroczny Tour de France - na ostatnim etapie w Paryżu Holender Dylan Groenewegen zajął drugie miejsce. Podczas trzytygodniowego touru zawodnicy zespołu odnieśli dwa zwycięstwa etapowe i zajęli cztery drugie miejsca.

Na ostatnim, 21. etapie Tour de France w Paryżu Dylan Groenewegen był bliski osiągnięcia bajkowego finiszu, ale został pokonany przez belgijskiego sprintera Jaspera Philipsena.
 
„Zespół był dzisiaj naprawdę świetny” - powiedział Groenewegen po ukończeniu ostatniego etapu. „Zaatakowałem trochę za wcześnie, ale myślę, że nie było innej opcji. Czasem masz szczęście, a czasem lądujesz na drugim miejscu.”
 
Pomimo rozczarowania brakiem zwycięstwa w Paryżu, Dylan Groenewegen i cały zespół mogli z dumą spojrzeć wstecz na przebieg największego wyścigu etapowego roku. „Podpisałem z zespołem kontrakt siedem miesięcy temu, a teraz zaliczyliśmy jeden z najlepszych startów” - powiedział Groenewegen. „Jestem bardzo wdzięczny za tę wielką szansę. Mamy dwa zwycięstwa etapowe i jesteśmy naprawdę szczęśliwi. Będziemy teraz świętować.”
 
Zwycięstwa etapowe
 
Dylan Groenewegen i Australijczyk Michael Matthews zrealizowali cel zespołu, aby walczyć o zwycięstwa przez cały Tour. Każdy odniósł etapowe zwycięstwo, utrzymując zespół w topie przez cały tour.
 
Groenewegen rozpoczął zwycięstwem podczas etapu 3. w Sønderborg w pierwszym tygodniu. Jadąc na nowym rowerze Propel Advanced SL z systemem kół CADEX, Holender pokonał Belga Wouta van Aerta oraz siedmiokrotnego zwycięzcę klasyfikacji punktowej Tour de France Petera Sagana, zaliczając pierwsze zwycięstwo etapowe od 2019 roku.
 
„To był wielki powrót dla Dylana” – powiedział dyrektor sportowy Team BikeExchange-Jayco, Matt White, po tym przełomowym zwycięstwie. „Zmiana drużyny nigdy nie jest łatwa. Pracował w tym roku bardzo ciężko, przy wsparciu naprawdę silnej i zaangażowanej grupy”.
 
Kolejna wielka szansa dla zespołu pojawiła się na etapie 6. - trudnej 220-kilometrowej trasie z Binche do Longwy. Matthews zaliczył dobry start i zajął drugie miejsce, a zwyciężył dwukrotny obrońca tytułu Tadej Pogacar, wyprzedzając Matthewsa w sprincie. Dwa dni później Australijczyk znów był bliski wygranej, jednak na 8. etapie musiał uznać wyższość Wouta van Aerta.
 
„Zrobiłem co w mojej mocy” - powiedział Matthews po zajęciu drugiego miejsca. „Zespół pojechał świetny wyścig, aby doprowadzić mnie do czołowego miejsca. Mam nadzieję, że doczekam się wreszcie zwycięstwa".
 
Dwa dni później zespół odnotował kolejne drugie miejsce, kiedy Australijczyk Nick Schultz, jadący pierwszy raz w Tour de France, był o kilka centymetrów od zwycięstwa na 10. etapie. 27-latek był w ucieczce razem kolegą z drużyny Jackiem Bauerem i prawie wygrał 148-kilometrowy etap.
 
Schultz zaliczył dobry finisz na podjeździe do Megeve. Etap zakończył dramatycznym pojedynkiem z Duńczykiem Magnusem Cortem, w którym Schultz ostatecznie zajął drugie miejsce.
 
„Było prawie idealnie, ale znam Magnusa Corta, który wcześniej wygrywał etapy w grand tourach i był po prostu lepszym zawodnikiem” - powiedział Schultz. „Jestem bardzo zadowolony z drugiego miejsca, ale szczerze mówiąc jestem też bardzo zdenerwowany. Nie każdego dnia możesz wygrać etap Tour de France. Będę próbował dalej i zobaczę, co z tego wyjdzie".
 
Przełom Matthewsa
 
Po dwóch miejscach na podium, Michael Matthews udowodnił, że ma formę, aby zrobić coś wyjątkowego. Były zwycięzca klasyfikacji punktowej Tour de France, miał przed sobą kolejną szansę podczas 14. etapu z Sainte-Étienne do Mende. Trasa o długości 192 km wiodła przez Masyw Centralny, obejmując pięć skategoryzowanych podjazdów w niesprzyjających warunkach pogodowych.
 
Australijczyk wcześnie dołączył do dużej grupy uciekinierów, która oddzieliła się od peletonu. Następnie, mając 50 km do mety, rozpoczął odważny atak. Gdy zbliżali się do ostatniego podjazdu na lotnisko Mende, dołączyło do niego trzech innych kolarzy.
 
Matthews musiał mocno walczyć na ostatnim podjeździe po ataku Włocha Alberta Bettiola. Jadąc na rowerze szosowym Giant Propel Advanced SL z systemem kół CADEX, był w stanie wyprzedzić Włocha na ostatnim kilometrze. Samotnie przekroczył linię mety, rozłożył szeroko ramiona i delektował się czwartym zwycięstwem w karierze w Tourze i pierwszym od 2017 roku.
 
„Myślę, że to piękna historia w mojej karierze” - powiedział Matthews, który startował w nowych butach Giant Surge Pro i kasku Rev Pro. „Miałem mnóstwo wzlotów i upadków. Mimo to cząły czas walczyłem i było warto".
 
Po finiszu w Paryżu właściciel grupy Gerry Ryan powiedział, że był to największy wysiłek, jaki kiedykolwiek widział w drużynie. „To była fantastyczna trasa i nigdy nie widziałem zespołu, z którym pracowałoby się tak dobrze” - powiedział. „Nasza więź od pierwszego dnia do teraz jest wyjątkowa. Dwa zwycięstwa etapowe i cztery drugie miejsca - w przyszłym roku będziemy jeszcze silniejsi. Przed nami bardzo ekscytująca przyszłość”.

Udostępnij

Wiadomości