Fizjotriterapia - relacja ze startu w SuperLeague Triathlon w Poznaniu

13 lipca 2018

Drużyny i zawodnicy

Poniżej przedstawiamy relację Łukasza Malaczewskiego z Fizjotriterapii z wspólnego z Jasiem startu na dystansie 1/2 IM w Poznaniu. Zachęcamy do lektury. Warto poczuć te emocje! 1/2 IRONMAN Poznań oczami Jaśka i Łukasza  Super League Triathlon Poznań przechodzi do historii. Nasza pierwsza ukończona 1/2 IM to dowód na to, że granice są tylko w naszych głowach. Jaś już po przekro...

Poniżej przedstawiamy relację Łukasza Malaczewskiego z Fizjotriterapii z wspólnego z Jasiem startu na dystansie 1/2 IM w Poznaniu. Zachęcamy do lektury. Warto poczuć te emocje!

1/2 IRONMAN Poznań oczami Jaśka i Łukasza 

Super League Triathlon Poznań przechodzi do historii. Nasza pierwsza ukończona 1/2 IM to dowód na to, że granice są tylko w naszych głowach. Jaś już po przekroczeniu mety powiedział, że czuje się świetnie i jest gotowy na kolejne wyzwanie. Jakie? Hm... tak, tak...dobrze myślicie 😉 

Start w triathlonie na 1/2 był niesamowity... Płyniemy, jest cisza i nie możesz się doczekać kiedy siądziesz na rower, planując taktykę by o niczym nie zapomnieć. W głowie tysiące myśli, tylko Ty i woda a w pontonie Jasiek, u którego nie wiem co słychać. Po wyjściu zaczyna się zabawa. Jasiek na ręce i do strefy. Nagle wszystko się zmienia... kibice, doping, dzwonki, trąbki, wolność, emocje, nawet łzy... Siadamy na rower i w korby cała moc, którą wypracowaliśmy na treningach. Na szczęście tym razem lecimy na Giant Adwanced Trinity, bo profil trasy i wiatr umożliwiał jazdę tylko w pozycji aero. Co parę kilometrów:

,,Jasiek, wszystko ok?'' 

J: ,,ok" 

To znak, że spokojnie lecimy dalej. Wjeżdżamy w strefę gdzie jest więcej kibiców, gęsia skórka i nogi same kręcą bo tak to działa 😉. Drugie okrążenie i w głowie pojawiają się myśli, że się uda i przez chwilę widzę nas na mecie, co kończy się ponownie łzami w oczach. Czemu? Nie mam pojęcia. Taki już jestem. 70km i chwila kryzysu, nogi pieką a czeka nas jeszcze 21km. Lekko odpuszczam, bo nie robię tego tylko dla siebie i musi nam się udać. Kilometry lecą, u Jaśka jest dobrze, lecimy. Wpadamy w strefę zmian i czekam na to co powiedzą moje nogi na pierwszych metrach biegu. Szybka zmiana i ruszamy. Nogi... o dziwo mają moc, ale nie myślę o tym bo hałas, który robią kibice nie pozwala się skupić na ocenie i diagnostyce swojego ciała 😊😉. Na biegu już mamy pewność że się uda. Pytanie, które Jasiek już zna na pamięć pada już chyba 30 raz. Wciąż doping, piątki mocy, co parę kilometrów zabawa bo kurtyna wodna nas dosięga, łyk wody, coli, jakiś baton i kręcimy okrążenia jedno za drugim. Przebiegając koło spikera, słyszymy naszą historię i znów w moich oczach łzy i ścisk gardła, co utrudnia oddychanie. Wpadamy na ostatnie okrążenie a Jasiek...

J:,,Łukasz..?"

,,Tak"

J:Które to kółko, bo się pogubiłem" 

,,Ostatnie"😂😂😂

J: ,,A, ok"

I już wiemy, że na pewno się uda! Ostatnie piątki z kibicami i zawodnikami. 200m do mety, Jasiek ręce w górze i dziękujemy kibicom za doping. META!!!!!

Teraz spójrzmy i zastanówmy się... co daje sport w niepełnosprawności? On nie wyleczy... ale czytając to i patrząc na zdjęcia, widzimy tu niepełnosprawność? 

Jeszcze raz dziękujemy Wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że mamy możliwość startować i tym, którzy nam dopingują 😊😊😊. 

Udostępnij

Więcej wiadomości

Wiadomości